Napady złości należą do normalnych zjawisk rozwojowych, zwłaszcza u dzieci w wieku od jednego roku do trzech lat.
W drugim roku życia w dziecku coraz silniej rozwija się samoświadomość, poczucie własnej odrębności, a co za tym idzie, pragnienie większej kontroli nad otoczeniem. Walka o „wpływy” toczy się pod dwoma głównymi „sztandarami”: „Ja sam(-a)” i „Daj mi”. Gdy małe dziecko odkrywa bolesną prawdę, ze nie potrafi czegoś zrobić samo albo że nie może dostać wszystkiego, czego chce, reakcją może być wybuch złości.
Najlepsze, co można zrobić z takimi napadami, to maksymalnie ich unikać. Zdecydowanie bardziej na nie podatne jest dziecko zmęczone, głodne, sfrustrowane czy pilnie potrzebujące uwagi rodziców. Staraj się przewidywać niepewne sytuacje, na przykład zakupy w kuszącym słodyczami sklepie tuż przed bardzo wskazaną drzemką w środku dnia. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że śpiący, zmęczony dwu- czy trzylatek nie wytrzyma stresu zakupów, wybuchnie płaczem czy urządzi awanturę o batonik. Wypad do sklepu po drzemce może tymczasem odbyć się zupełnie bezkonfliktowo.
Możesz też zapobiegać przynajmniej niektórym epizodom złości, pozwalając dziecku na kontrolę i decyzję w drobnych sprawach. Nic się nie stanie, jeśli zapytasz je, jaką chce jarzyną do obiadu, jakie chce założyć skarpetki albo czy ząbki umyjecie przed czy po przebraniu w piżamkę. Najważniejsze jest stwarzanie dziecku takich możliwości wyboru, które wzmocnią jego niezależność i poczucie mocy, jednocześnie nie umniejszając w niczym twojej roli jako rodzica.
Cóż jednak zrobić, gdy napadu złości nie dało się uniknąć i nagle znajdujesz się w „oku cyklonu”? po pierwsze i przede wszystkim – zachować zimną krew. Jeśli silnie zareagujesz (lub – co gorsza – załamiesz się i spełnisz żądanie), dziecko może nauczyć się, że wybuchy złości są skutecznym sposobem zwracania na siebie uwagi, choćby negatywnej. Jeśli napad histerii nie stwarza dla nikogo zagrożenia, możesz po prostu go zignorować; jeśli istnieje ryzyko, że dziecko zrobi krzywdę sobie czy komuś innemu, spokojnie usuń je z niebezpiecznej strefy i pozwól mu się uspokoić.
Bardzo ciekawy artykół...na pewno zastosuję się do powyższych rad, bo już naprawdę nie wytrzymuję...kocham swoje maleństwo ale ma takie napady, że nie da się tego powstrzymać. Starsza córka od małego była cichutka i spokojna natomiast, młodsza to mały diabełek...od maleńkości chce postawić tylko na swoim, stosując różne techniki osiągnięcia celu, począwszy od płaczu po wrzaski, krzyki, po sprecyzowane, rozłożone w czasie czynności, terroryzuję niemalże całą naszą rodzinkę.Pomocy
Nasze pociechy reagują złością dokładnie na tyle, na ile im pozwolimyy swoim zachowaniem. Dzieci odbierają nasze sygnały ( zarówno werbalne jak i niewerbalne ) jak i obserwują jak my- dorośli zachowujemy się w sytuacjach stresogennych. W związku z powyższym proponuję zwrócenie uwagi na własne zachowanie i ewentualnie bardziej kontrolowane reakcje. Oczywiste jest, że każde dziecko jest inne i każda sytuacja też... jednak rodzicom radzę po prostu trochę cierpliwości, rozmowę i konsekwencję w działaniu;)
kategoria: Przedszkola Niepubliczne